Czego content marketingowcy mogą się nauczyć od dziennikarzy z Benem Worthenem z Message Lab [AMP 257]

Opublikowany: 2022-09-13
Świetny marketing treści może pochodzić ze świetnego opowiadania historii. Kto lepiej opowiada wspaniałe historie niż dziennikarze? Marketerzy mogą uczyć się od dziennikarzy, jak tworzyć treści, które przemawiają do ludzi dzięki sile opowiadania. Dzisiejszym gościem jest Ben Worthen, dyrektor generalny Message Lab, która łączy dziennikarstwo, dane i projektowanie, aby pomóc organizacjom w tworzeniu treści, które rezonują z prawdziwymi ludźmi. Ben omawia cenne spostrzeżenia dla wszystkich zainteresowanych tworzeniem treści, które mają znaczenie, łącząc techniki dziennikarskiego opowiadania historii z danymi i projektowaniem.
Za pomocą A CTIONOWALNE MARKETING PODCAST

Niektóre z najważniejszych wydarzeń programu to:
  • Marketerzy: bądź zdolnymi gawędziarzami, aby dotrzeć do ludzi o tym, co najważniejsze
  • Nowoczesny marketing: wykorzystuje czasy, kiedy ludzie nie chcą kupować
  • Problemy z opowiadaniem historii: dlaczego marketerzy treści nie trafiają w cel dzięki opowiadaniu historii
  • Cierpliwość ludzi: połowa z nich zostawia zawartość przed 15-sekundowym znakiem
  • Dziennikarze kontra marketerzy: nie trzeba być dziennikarzem, żeby opowiedzieć świetną historię
  • Empatia, sympatia i autentyczność: czego czytelnicy potrzebują od marketerów
  • Jaki jest problem? Ludziom zależy na doświadczeniu, a nie na produkcie firmy
  • Słuchaj i ucz się: porozmawiaj z innymi o pomysłach, aby poznać ich opinie
  • Umiejętności opowiadania historii: wyższy poziom dzięki znajomości danych, informacji, aby podejmować lepsze decyzje
Spinki do mankietów:
  • Ben Worthen na LinkedIn
  • Laboratorium wiadomości
  • Dziennik Wall Street
  • Ben Sailer na LinkedIn
  • CoSchedule
Jeśli podobał Ci się dzisiejszy program, zasubskrybuj w iTunes podcast The Actionable Content Marketing! Podcast jest również dostępny w SoundCloud, Stitcher i Google Podcasts.
Cytaty Bena Worthena:
  • „Ponieważ istnieje tak duży wybór, na co zwracasz uwagę, na co nie chcesz zwracać uwagi, kiedy chcesz zwrócić uwagę na jedną rzecz, a kiedy możesz zwrócić uwagę na inną, ważniejsze jest być w stanie dotrzeć do ludzi z rzeczami, na których im zależy”.
  • „Ludzie są biologicznie zaprogramowani, aby zwracać uwagę na dobrą historię. To coś, co sięga czasów, kiedy wszyscy mieszkaliśmy w jaskiniach i siedzieliśmy przy ognisku.
  • „Jeśli chcesz poszerzyć swój zasięg, jeśli chcesz mieć większy wpływ, jeśli chcesz wyrwać się z momentu tylko sprzedaży, w którym możesz mieć z kimś znaczącą interakcję, historie są na to sposobem”.
  • „Kiedy myślimy o najfajniejszych doświadczeniach, jakie mieliśmy, zwykle są to doświadczenia, które ktoś dla nas stworzył. To są rzeczy, którymi zwykle dzielimy się z ludźmi”.

Czego content marketerzy mogą nauczyć się od dziennikarzy dzięki @benworthen Od @MessageLabNews

Kliknij, aby tweetować
Transkrypcja: BS: Hej Ben, jak leci w piątek po południu? BW: Idzie świetnie. Dzięki, że pytasz. Jak się masz? BS: Nie tak źle. Nie mogę narzekać. Po prostu kończę tydzień tym wywiadem i wyjeżdżam na weekend. BW: Świetnie. BA: Będziemy rozmawiać o tym, czego content marketingowcy mogą się nauczyć od dziennikarzy. Myślę, że content marketingowcy mogą się wiele nauczyć. Przyszedłem do branży ze środowiska dziennikarskiego i wiem, że ty też to zrobiłeś. Spędziłem wiele lat pracując jako dziennikarz dla takich miejsc jak The Wall Street Journal, czy to prawda? BW: Zgadza się, tak. BS: Oczywiście masz dość głębokie doświadczenie w obu dziedzinach. Aby otworzyć rzeczy, pierwsze pytanie, które zadam, dlaczego ważne jest, aby współcześni marketerzy byli wykwalifikowanymi gawędziarzami? Myślę, że dla dziennikarzy to pytanie jest oczywiste, dlaczego potrzebują silnych umiejętności opowiadania historii. To mięsień, o którym marketerzy wiedzą, że muszą go zbudować, ale czasami mają trudności, aby wiedzieć, jak to zrobić. Zanim zagłębimy się w to, dlaczego jest to ważne? Dlaczego ma to znaczenie dla marketerów? BW: Myślę, że odpowiedź, przynajmniej z mojego punktu widzenia, jest bardzo szeroka. Ludzie są zawsze ludźmi. Ponieważ jest tak duży wybór, na co zwracasz uwagę, na co nie chcesz zwracać uwagi, kiedy chcesz zwrócić uwagę na jedną rzecz, a kiedy możesz zwrócić uwagę na inną, ważniejsze jest, aby być w stanie dotrzeć do ludzi z rzeczami, na których im zależy. Na przykład, żeby wrócić do starej szkoły, kiedy byłem dzieckiem, jeśli chcieliśmy coś obejrzeć, oglądaliśmy telewizję i były trzy stacje. Spektakl był przerywany reklamami, kazał nam siedzieć i oglądać je, a my po prostu nic nie mogliśmy na to poradzić. Nie mieliśmy wyboru. Możesz odwrócić kanał, ale ta stacja też może być w reklamie. Obecnie, po prostu rozglądając się po moim biurze, mam około 17 ekranów. Każdy z nich jest punktem wyjścia do szerokiego zakresu rzeczy, na które mogę wybrać lub nie zwracać uwagi w danym momencie. Jeśli zdarzy mi się oglądać telewizję, która jest prawdopodobnie ekranem, na który obecnie zwracam najmniej uwagi i pojawia się reklama, po prostu wyjmę telefon i zacznę patrzeć na coś innego. Ważniejsze niż kiedykolwiek jest zaangażowanie ludzi i uchwycenie ich, gdy chcą zwrócić na to uwagę. Poza tym, wracając do tego pojęcia opowiadania, ludzie są biologicznie zaprogramowani, aby zwracać uwagę na dobrą historię. To coś, co sięga czasów, kiedy wszyscy mieszkaliśmy w jaskiniach i siedzieliśmy przy ognisku. Kiedy staraliśmy się zrozumieć […], wyjaśnialiśmy, co to jest poprzez historie. To dobry sposób na zaangażowanie ludzi. Ale jeszcze bardziej i myślę, że ważniejsze jest to, że musisz wrócić do tego kluczowego pytania współczesnego marketingu, jest tak wiele momentów w naszym życiu, w których po prostu nie chcemy czegoś kupować. Próbuję to podsumować. Powiedziałbym, że mógłbym chcieć coś kupić może w 5% przypadków, może w 10%. Kiedy chcę coś kupić, bardzo pomocne i cudowne jest otrzymanie wiadomości o tym produkcie. Niezależnie od tego, czy szukam dla siebie czegoś, co uderza we mnie w odpowiednim momencie. Ale przez większość czasu jestem po prostu osobą iw tych momentach po prostu chcę się zaręczyć. Chcę się bawić. Chcę być informowany. Chcę doświadczyć czegoś, co po prostu chcę robić i co sprawia mi przyjemność. Współczesny marketing będzie polegał na wykorzystaniu tych momentów. Będzie to oznaczać nie przerywanie tych chwil mówiąc kup nasz produkt. Będzie to wymagało kontaktu z ludźmi w tych momentach. Jedynym sposobem, aby to zrobić, jest dać im coś, na czym im zależy. Daj im coś, co ich interesuje. Dawanie im czegoś, co ma być dla nich przede wszystkim wartościowe, na co zwrócą uwagę. Nie wyjmą telefonów, od których ich nie było. Ale mogą się pochylić i zaangażować. Historie to rzecz w tym momencie i oczywiście ten termin w tym przypadku może być używany bardzo, bardzo szeroko, aby oznaczać cały szereg rzeczy. Nazywaliśmy to kategorią rzeczy, które mają się angażować. Jeśli chcesz poszerzyć swój zasięg, jeśli chcesz mieć większy wpływ, jeśli chcesz wyrwać się z momentu sprzedaży, w którym możesz mieć z kimś znaczącą interakcję, historie są na to sposobem. BS: To bardzo, bardzo dokładna odpowiedź, która moim zdaniem ma sens. Jakich problemów mogą spodziewać się marketerzy treści, jeśli ich fajerwerki nie są w stanie zgasić? Myślę, że przynajmniej w świecie content marketingu dość łatwo jest uchwycić kilka kluczowych słów, zebrać razem kilka faktów, skompilować artykuł oparty na czymkolwiek, bez nadawania mu dużego kontekstu lub czegokolwiek, co będzie współbrzmieć z rzeczywistym osoba ludzka. Robimy to cały czas. Nie sądzę, że to dlatego, że ludzie próbują wykonywać słabą pracę. Myślę tylko, że często brakuje elementu opowiadania historii. W związku z tym, czego mogą się spodziewać marketerzy treści, jeśli ich treść niestety pasuje do tego nieco negatywnego opisu? BW: Myślę, że tak naprawdę sprowadzi się to do straconych okazji, a następnie do zmarnowanych szans i zmarnowanych inwestycji. Myślę, że warto rozpakować kilka rzeczy, o których wspomniałeś. Jest tak wiele rzeczy, które składają się na dobre doświadczenie dla kogoś. Możemy porozmawiać o każdym z nich. Z jednej strony załóżmy, że coś zrobiłeś. Ktoś musi go znaleźć lub musi je znaleźć, co oznacza, że ​​musi być możliwy do przeszukiwania według słów kluczowych użytkownika jako przykładu. Jak wpisuję coś w Google, zostań do tego przyniesiony i tak dalej. Czy dla nich odpowiadasz na pytanie, które mają? Czy robisz to w sposób, który zapewnia wartość? Ten, który, jak sądzę, wszyscy widzieliśmy wiele, wiele razy, zaczyna się jak prawdziwa, dobrze opowiedziana historia. Następnie w trzecim akapicie jest to produkt, produkt, produkt, jak stara przynęta i tam się zamień. Myślę, że to jeden ze sposobów na odrąbanie sobie kolan. Zaręczyłeś kogoś. Drażniłeś ich, oferując coś, co ma ich zainteresować. To jak, spójrz na mnie. Spójrz na mnie. Porozmawiajmy teraz o mnie. Jedną z rzeczy, które uważamy za naprawdę interesujące, gdy patrzymy na dane, jest to, że po prostu umieszczenie kogoś na stronie jest początkiem. To oczywiście trudne do zrobienia. Coraz trudniej to zrobić. Ale co się potem dzieje? Czy myślisz nie tylko o słowach? Czy umieściłeś na stronie dobre słowa? Czy tworzysz dobre doświadczenie? Jedną z rzeczy, które widzimy, jest to, że średnio około połowa ludzi zostawia treść, zanim dotrą do 15 sekund. Jeśli już — robiłem to wiele razy — po prostu przeprowadzasz kilka eksperymentów, w których ustalasz czas po kliknięciu łącza i sprawdzasz, ile czasu zajmuje przejście tylko pierwszego akapitu, pierwszego zdania historii. Nie możesz tego zrobić w 15 sekund. Musisz poczekać, aż strona załaduje się raz-dwa-trzy, gdzie ja jestem? Czym jest ta strona, na której wylądowałem? Czy to wygląda dobrze? Czy to dobre doświadczenie? Czy jest tam, gdzie się spodziewałem? Jaki jest nagłówek? Co to za rzeczy? Czy jest obraz? Jaki jest obraz? Co to znaczy? Wszystkie te rzeczy muszą mieć miejsce, zanim zaczniesz czytać tę historię. W każdym z tych działań jest jakiś punkt w czasie lub coś wewnątrz [...]. Strona jest zbyt wolna, a następnie znika. Nie mam zamiaru tkwić w pobliżu. Nikt nie ma cierpliwości, by czekać cztery sekundy na załadowanie strony. Jeśli doświadczenie, jeśli dom, blog (powiedzmy) nie wygląda fajnie, nie wygląda dobrze, to odpycha, ludzie odchodzą. Widzieliśmy to wiele razy u ludzi, którzy mają świetne treści. Masz duży ruch, ponieważ może mają naprawdę wysoką pozycję w rankingu słów kluczowych, ale ludzie nie zostają w pobliżu. Wyjeżdżają, bo wygląda okropnie. Uważamy, że wszystkie te rzeczy są generalnie niedoceniane, jeśli chodzi o opowiadanie historii, jeśli wolisz. Prowokuje słuchacza do „opowiadania historii”, ale to jest naprawdę ważne. Wracając do pytania o twoje opowiadania historii i co składa się na dobrą historię, wszystko to jest częścią dobrej historii. BS: Bardzo podoba mi się sposób, w jaki rozszerzyłeś zakres tego pytania, aby naprawdę pokazać, jak wygląda całościowe doświadczenie lub jak wygląda pełne doświadczenie użytkownika z daną treścią, co moim zdaniem jest naprawdę ważne. Istnieje oczywista definicja fabuły, która podąża za pewną fabułą w samej treści, ale jest też jaka jest historia, że ​​tak powiem, tylko osoby konsumującej tę treść. Gdybyś miał podjąć wszystkie ich działania, od odkrycia, przez konsumpcję, a może później podjąć działanie, również mógłbyś uznać to za historię. Wszystko to razem (myślę) jest naprawdę ważne do rozważenia całościowo. Uwielbiam tę odpowiedź, którą tam udzieliłeś. Ustaliliśmy, dlaczego opowiadanie historii ma znaczenie w marketingu treści, ale aby dokładniej skoncentrować się na prawdziwym sednie tego wywiadu – czego marketerzy treści mogą nauczyć się od dziennikarzy – jaka byłaby najważniejsza lekcja, z której Twoim zdaniem mogą się wyciągnąć content marketerzy dziennikarze i reporterzy, jak to dotyczy ich rzemiosła i opowiadania historii? BW: Zastrzeżenie, jeśli powiem, że nie sądzę, aby było coś w 100% unikalnego w odpowiedzi, którą zamierzam udzielić na temat dziennikarza. Nie trzeba być dziennikarzem, żeby móc opowiedzieć świetną historię. Możesz pisać kod komputerowy bez przykładu na kierunku informatyka. Myślę jednak, że są znaki rozpoznawcze i umiejętności handlowe, których uczysz się jako dziennikarz – aby odnieść sukces jako dziennikarz, musisz wiedzieć, jak to zrobić – które naprawdę pomogłyby w marketingu w ogóle. Pierwszym dla mnie jest zawsze stawianie czytelnika na pierwszym miejscu i zawsze zadajesz sobie pytanie, dlaczego kogoś to obchodzi? Szczerze mówiąc, jest to coś, co z czasem zostało dopracowane, ponieważ jako reporter wpadłem na pomysł, który uważałem za świetny pomysł na historię. Poszedłem korytarzem, żeby zobaczyć się z moim redaktorem i pomyślałem, że to świetny pomysł. Mówiliby, tak. Cóż, co nowego? Dlaczego kogoś to obchodzi? Jaki jest kąt? Wbiłeś się w to w 1000 historii. Stajesz się całkiem niezły w stawianiu siebie w sytuacji czytelnika i próbowaniu dowiedzieć się, dlaczego ci zależy. Czuję, że kiedy byłem po drugiej stronie, kiedy byłem dziennikarzem, często spotykałem się z profesjonalnymi marketerami, profesjonalnymi PR-owcami i oni przychodzili i zaczynali mnie pitchować. Zapytałbym w myślach, [...] nie mówiąc tego na głos, ale dlaczego kogoś to obchodzi? Ponownie, żeby wrócić do rzeczy na początku, o tym, że na świecie jest tak wiele rzeczy, na które ktoś mógłby zwrócić uwagę. Firma bijąca się w pierś niekoniecznie musi być tak przekonująca. Myślę, że ćwiczeniem, kiedy przeszedłem do content marketingu, który robimy i myślę, że ludzie, którzy byli dziennikarzami, są predysponowani do tego, aby móc to robić, polega na dostrzeżeniu tego, co próbujesz przekazać jako firma i jako firma. markę i jako zespół marketingowy i wpadamy na ten filtr, dlaczego kogoś to obchodzi. Jest ekstrakcja, trochę skręcania i tak dalej. Wymaga trochę praktyki. To wymaga myślenia. Wymaga dużo empatii dla osoby, do której próbujesz dotrzeć. BS: Podoba mi się słowo, którego używasz na samym końcu – empatia. Myślę, że jest to zdecydowanie coś, przez jak długo powinniśmy rozmawiać w marketingu o autentyczności, nie mówimy też o empatii dla czytelnika. Czasami myślę, że kiedy myślimy, przynajmniej na początku, kiedy myślę o słowie empatia, myślę, że myślimy o tym, czasami mylimy się lub mieszamy ze współczuciem. Myślę, że czasami ma nieco bardziej dramatyczną treść. BW: W zależności od treści, które stworzyliśmy, może powinniśmy mieć sympatię dla czytelnika. BS: Tak, dokładnie. Empatia może być tak prosta, jak po prostu zrozumienie, dlaczego kogoś to obchodzi i po prostu nie skupianie się tak na mnie na treści. Myślę, że to świetnie. BW: Miałem do tego jeszcze jedną rzecz. Kolejnym pomocnym ćwiczeniem, które naszym zdaniem jest to, że jako firma tworzysz produkt. Oczywiście próbujesz sprzedać swój produkt. Ale twój produkt istnieje, aby coś zrobić. Jest tam, ponieważ w pewnym momencie ktoś zobaczył na świecie coś, co nie było w porządku, co nie działało, to był problem. Był to problem w kulturze, który należało jakoś rozwiązać. Przez prawie cały czas produkt nie rozwiązuje w pełni tej kwestii w kulturze. To tylko część tego, odnosi się do tego. Coś, co zawsze robiłem, aby pomóc mi ćwiczyć, to po prostu wrócić [...], co to za problem? Ponieważ prawie zawsze jest więcej osób, które doświadczają problemu lub którym zależy na problemie, niż tych, którym w danym momencie zależy na Twoim produkcie. Jeśli jesteś w stanie zorientować się w tej idei na świecie, o wiele łatwiej jest prowadzić rozmowę z ludźmi i znaleźć to miejsce empatii, jak to opisałeś, aby naprawdę zaangażować się i zrobić dla nich coś wartościowego. BS: Tak, całkowicie. Kontynuując ten tok myślenia, jaka byłaby następna najważniejsza lekcja, jakiej, Twoim zdaniem, content marketingowcy mogą się nauczyć od dziennikarzy? Wiem, że jest wiele rzeczy, ale jeśli mamy zamiar dorzucić jeszcze jedną rzecz, co by to było? BW: Zamierzam połączyć się z jedną z moich wcześniejszych odpowiedzi iw swoich notatkach zapisałem doświadczenie. To zabawne, ponieważ nie sądzę, że jest to coś, co świat dziennikarstwa koniecznie radzi sobie szczególnie dobrze. W niektórych przypadkach tak jest i myślę, że kiedy myślimy o najfajniejszych doświadczeniach, jakie przeżyliśmy, zwykle są to doświadczenia, które ktoś dla nas stworzył. To są rzeczy, którymi zwykle dzielimy się z ludźmi. Ale jest też tyle dziennikarstwa, że ​​to tak, jakbyś wchodził na te strony i wyświetlał reklamy. Straszne doświadczenie na twojej twarzy, zamknij to, zamknij tamto. Dla mnie powiedziałbym tylko, że spróbuję bardziej pomyśleć o tym doświadczeniu, próbując ponownie pomyśleć o wszystkim, co ktoś napotka, gdy będzie konsumował twoje treści. Aby być bardziej podobnym do rzeczy, którą ostatnio udostępniłeś, a mniej do rzeczy, z której musiałeś ostatnio kliknąć. BS: Myślę, że to bardzo przydatne (być może) ćwiczenie umysłowe. Myślę, że jest to dość proste, ale wyobrażam sobie, że dla marketerów treści jest bardzo przydatne, aby po prostu przejść przez to ćwiczenie myślowe i naprawdę zagłębić się w to, co robią lub starają się osiągnąć, i jakie doświadczenie tworzą dla ludzi . Jeśli content marketerzy – myślę, że będzie to szczególnie ważne pytanie dla content marketerów, którzy nie mają doświadczenia dziennikarskiego – chcieliby zacząć stosować bardziej dziennikarskie podejście do swoich treści, lub jeśli chcą zastosować bardziej dziennikarskie podejście do opowiadania historii do ich treści, od czego polecilibyście zacząć? Jaka była pierwsza rzecz, którą sugerowałeś, że naprawdę próbują się skupić? BW: Dam odpowiedź strategiczną, a potem taktyczną. Na poziomie strategicznym istnieje metafora, której używamy podczas wykonywania naszej pracy, czyli sklep z pomysłami, co oznacza, że ​​masz już sklep, w którym sprzedajesz swoje produkty, niezależnie od tego, czy jest to Twoja witryna internetowa, czy gdzieś za pośrednictwem innych sprzedawców, ale znasz odpowiedz Ci, jak wygląda Twój sklep dla produktów. Jeśli masz zasób pomysłów, które odzwierciedlają wszystkie rzeczy, na których zależy Twojej firmie, zwiń półki. Ponownie, nie produkt, ale tylko rzeczy, które są fajne. Rzeczy, których potrzebujesz na świecie. Rzeczy, na których zależy Twoim odbiorcom. Żeby nieco rozszerzyć metaforę, zaopatrz półki. Usiądź z kartką papieru i wiesz, spróbuj dowiedzieć się, jak wygląda ten sklep. Wydaje mi się, że bardziej taktyczną odpowiedzią jest ta, która wyróżnia ludzi, którzy byli dziennikarzami. Znowu nie jest to wyjątkowe, ale jest to część rzemiosła zawodowego dziennikarza, który po prostu wychodzi i rozmawia z ludźmi. Jedną z rzeczy, która prawie zawsze poprawia treść, jest zewnętrzny punkt widzenia. Niekoniecznie oznacza to, że musisz kogoś cytować w tym, co piszesz. Ale kiedy poświęcasz czas na rozmowę o pomysłach z innymi ludźmi i pytasz ich o opinię, a także poświęcasz czas na wysłuchanie tego, co mówisz, jest to praktyczny krok w kierunku zadania pytania o to, na czym ludziom zależy . Tak, możesz dostać klejnot w postaci cytatu i możesz dowiedzieć się czegoś, o czym nie wiedziałeś, co potwierdzi dzieło, które próbujesz stworzyć, ale jeśli nic więcej, dostaniesz przypadek testowy na to, czy kogoś to obchodzi. Powiedziałbym, że to przestarzałe w dzisiejszych czasach, ale podnieś telefon i zadzwoń do kogoś lub Zoom z kimś. Możesz je poluzować, wysłać SMS-a lub cokolwiek innego. Rozpowszechniaj swoje myśli i zdobywaj punkty widzenia innych ludzi. BS: Jasne. Myślę, że to bardzo ważne dla jednego. Ale to też jest coś, co możesz zrobić całkiem łatwo. Myślę, że każdy z nas prawdopodobnie mógłby pozyskać klienta do telefonu lub znaleźć zewnętrzne źródła, badania, audyt, tego typu rzeczy. Myślę, że to świetnie. Gdy marketerzy treści oswoili się z ideą, że treści powinny zawierać więcej niż tylko ich własną perspektywę lub tylko własną perspektywę ich firmy, jaką radę mielibyście, gdyby chcieli podnieść swoje umiejętności opowiadania historii poza to? Jeśli chcą przenieść sprawy na bardziej zaawansowany poziom, na czym polecilibyście się skupić w takim przypadku? BW: Ponownie, myślę, że nie udzieliłem ci tych wszystkich podwójnych odpowiedzi, ale jest kilka myśli, którymi się podzielę. Po pierwsze, pod względem kierunku, w jakim zmierzasz w swoich treściach. Rozmawialiśmy z — nie wiem — setkami ludzi. Zapytaj ich, na przykład, co uważasz za wartościowe? Są to właściciele małych firm, gospodarze Airbnb, wiceprezesi ds. inżynierii w 100-osobowych firmach internetowych. Wykorzystaliśmy gamę archetypów i było to zabawne. Nie wiem, prawdopodobnie około wywiadu 100 nagle zdajemy sobie sprawę, że wszyscy mówili dokładnie to samo o tym, czego chcieli i co uważali za wartościowe. Naprawdę chcą tylko wiedzieć, jak ludzie, którzy ich lubią, rozwiązują problem, z którym mogą się odnieść. Chcą danych i informacji, które pomogą im podejmować lepsze decyzje. Jeśli chcesz naprawdę wzmocnić krok, który robisz, w taki sposób, aby był bardziej wartościowy dla ludzi, powiedziałbym, że idź w tych dwóch kierunkach. Są po prostu zapakowane historie opowiadane przez ludzi, którzy są jak ludzie, do których próbujesz dotrzeć. To kolejny wariant tej historii, ale opowiadanej przez czyjeś przeżyte doświadczenie. Wszyscy się tym zajmują, nawet jeśli niekoniecznie mają problem dokładnie tak, jak Ty. Dane nie muszą być, przeprowadziliśmy badanie na 1000 osób. Dane mogą być rzeczami, które uważasz za przekonujące, a twoim nowatorskim dodatkiem do nich jest to, że znalazłeś garść rzeczy, które nie zostały połączone, zanim zrobisz to dla nich. Ale prezentując to w sposób wiarygodny. Ludzie to znajdują i lubią. Druga rzecz, którą chciałbym powiedzieć — to powrót do czegoś, o czym wspomniałeś na początku tej rozmowy — istnieje wiele różnych rodzajów treści, które możesz tworzyć. Wszyscy robią różne rzeczy. Niektóre elementy mają na celu inspirowanie ludzi. Niektóre elementy mają na celu zapewnienie taktycznych odpowiedzi na pytania techniczne. Wszystkie te rzeczy są cenne. Muszą być po prostu celowe, co oznacza, że ​​nie chcesz brać bardzo ciężkiego fragmentu treści zoptymalizowanego pod kątem SEO, a następnie utrzymywać go jako „przywództwo myślowe”. Podobnie, nie chcesz zacząć wstrzykiwać zupełnie nowych terminów, których nikt wcześniej nie słyszał, do czegoś, co ma odpowiedzieć na bardzo proste pytanie, na które może mieć ktoś, do którego próbujesz dotrzeć. Po prostu rozumiem, po prostu mam poczucie, co jest czym, ta rzecz, którą robię, co ma robić. Co ktoś robi dalej? Znowu wspomniałeś o tym wcześniej. Jaka będzie następna rzecz, którą ktoś zrobi, gdy zaangażuje się z nami? Ponieważ nie zawsze coś kupi. To kolejny błąd, który myślę, że widzimy, że ludzie będą mieli naprawdę zabawny kawałek, który ma na celu zaangażowanie kogoś, a następnie CTA zostanie kupione teraz. Kiedy próbujesz przenieść kogoś ze świata pomysłów do świata produktów, jest to naturalne. Mam na myśli, że ktoś na pewno kliknie, ale dla większości ludzi to niekoniecznie jest właściwe. Poza tym zastanowienie się nad tym, co jeszcze możemy uzyskać od ludzi, co jest wartościowe, biorąc pod uwagę rodzaj sposobu myślenia i rodzaj interakcji, o których mówią nam, że chcą mieć. BS: Wygląda na to, że radzisz ludziom, aby naprawdę dobrze rozumieli intencje użytkownika. BW: Tak. Dobrze wyłożone. BS: Myślę, że to świetna rada. Cóż, to wszystko, co miałem dla ciebie. Dziękuję bardzo za przybycie do programu i podzielenie się swoimi spostrzeżeniami. Jeśli nasi słuchacze chcą znaleźć Ciebie lub Message Lab w sieci, gdzie polecasz ich szukać? BW: Wejdź na messagelab.com. Mam nadzieję, że do wpisania potrzebny jest adres URL. Wszyscy tam jesteśmy. Możesz mnie również znaleźć na LinkedIn, jeśli wpiszesz Ben Worthen.