Sześć rzeczy, których piłka nożna nauczyła mnie o doświadczeniach klientów
Opublikowany: 2018-03-05Wyznaję, że pasjonuję się najpopularniejszym sportem na świecie (chociaż możesz mnie zobaczyć przed telewizorem oglądam futbol amerykański, koszykówkę, baseball, siatkówkę, pływanie, curling i cokolwiek innego). Odkąd dekady temu mój ojciec zabrał mnie po raz pierwszy na stadion piłkarski, piłka nożna nauczyła mnie lekcji; niektóre pozytywne, niektóre negatywne.
Jak w przypadku większości ludzi kochających sport, ta pasja przeniosła się na inne części mojego życia, zwłaszcza na aspekt zawodowy. Dużo myślałem i rozmawiałem o doświadczeniach klientów i odkryłem, że sposób, w jaki wiele firm zachowuje się w odniesieniu do interakcji z klientami i marką, można porównać do niektórych piłkarzy.
(Ten post prawdopodobnie będzie dla wielu kontrowersyjny. Chciałbym stwierdzić dla porządku, że niczego tu nie żałuję i trzymam się swoich ocen.)
Sześć rzeczy, których piłka nożna nauczyła mnie o CX
Zacznijmy od najgorszego:
Marka Cantona: Był rok 1995, a francuski zawodnik Eric Cantona był już bardzo kontrowersyjny swoimi deklaracjami i postawami na boisku i poza nim, chociaż muszę przyznać, że był dobrym napastnikiem. W tym roku, jako zawodnik Manchesteru United, wykonał chyba najsłynniejszy ruch w swojej karierze – i to nie do końca na boisku. Podczas meczu z Crystal Palace, 25 stycznia, Cantona został wydalony. Gdy przechodził przez trybuny w kierunku szatni, został przeklęty przez zwolennika drużyny przeciwnej. Jego reakcja była historyczna: przeskoczył płot, wykonując coś w rodzaju latającego kopniaka w stylu kung-fu, a następnie kilka razy uderzył w wentylator. Został ukarany grzywną w wysokości 30 000 funtów, zawieszony na osiem miesięcy i skazany na 120 godzin prac społecznych.
Niektóre marki nadal przyjmują, pomimo całego wspaniałego rozwoju doświadczeń klientów, reakcję w stylu Cantony.
Sieci społecznościowe są pełne ludzi, którzy krytykują. Nazywani „nienawidzącymi” lub „trollami”, wielu przypisuje swoje pojawienie się nadejściem wirtualnego świata. W rezultacie niektóre firmy czują się komfortowo, reagując lotnym kopnięciem na każdą otrzymaną krytykę. Ale prawda jest taka, że negatywne uczucie zawsze istniało, ale nie było łatwego sposobu na wyrażenie go.
Jeśli marka potrafi zachować pozytywne nastawienie do krytyki i reagować w celu poprawy swoich produktów, usług i interakcji z klientami, może „zakończyć sezon” silniejszym i lepiej przygotowanym na przyszłość.
Marka Cristiano Ronaldo: Cristiano Ronaldo jest znany nie tylko jako świetny piłkarz, zawsze dyskutujący z Messim o to, kto jest najlepszy z teraźniejszości; jest również znany z tego, że ma zwyczaj spoglądania na wielkie ekrany na stadionach, by sprawdzić swój „wizualny” – starannie wyczesaną fryzurę, z chichotem satysfakcji. Wielki talent z dużą dozą próżności, nie pierwszy raz, kiedy to się zdarzyło.
Wiele marek jest zbyt próżnych, zakorzenionych w przeszłości talentu i przywództwa, zapominając jednocześnie o ciągłym ulepszaniu swojego CX. W rzeczywistości istnieje kilka organizacji, które chowają się za starą maksymą Steve'a Jobsa – „często ludzie nie wiedzą, czego chcą, dopóki im tego nie pokażesz” – jako pretekst do przyjęcia egocentrycznej postawy, która nie nie działają przez większość czasu. Pamiętaj: nawet Apple wypuściło Newtona, Pippina i tę mysz w kształcie mydła.
Marka Bebeto: mistrz świata dla Brazylii w 1994 roku, pomocnik był także wielkim podróżnikiem: w swojej karierze grał w 11 różnych klubach, w pięciu krajach. Bebeto słynął z robienia nieprawdopodobnie wyglądających bramek i osobliwej cechy: niemal za każdym razem, gdy pojawiał się w nowej drużynie, mówił prasie, że był wzruszony i jak wielkim marzeniem jego życia było granie dla tego klubu – podobno dużo marzył!
Jak to się ma do wielu marek? Brak szczerości, brak autentyczności! To jedna z najłatwiejszych rzeczy do zauważenia. Kiedy marka NIE jest autentyczna w odniesieniu do swoich produktów i usług, zawsze starając się osiągnąć zbyt doskonały wizerunek, konsumenci mogą to stwierdzić. Nie przyciągnie ich marka, której brakuje szczerości. Zawsze lepiej być przejrzystym i autentycznym: w końcu wszyscy jesteśmy ludźmi z jednej lub z drugiej strony lady.

Marka Palermo: Stało się to 4 lipca 1999 roku podczas ważnego meczu Pucharu Ameryki pomiędzy selekcjami Argentyny i Ekwadoru. W pierwszej połowie meczu sędzia zdobył rzut karny na korzyść Argentyny. Wspaniały argentyński napastnik Martin Palermo prowadził rzut, ale chybił, trafiając w poprzeczkę. W drugiej połowie orzeczono nowy rzut karny przeciwko Argentynie. Pomimo pierwszego błędu, Palermo postanowiło spróbować ponownie. Znowu kopnął piłkę. Argentyna zobaczyła trzeci rzut karny. Wiele osób prosiło Palermo o oddanie swojego miejsca innemu graczowi, ale on uparcie chciał uderzyć. Obrońca z Ekwadoru. Tej słynnej nocy Palermo przegrało trzy rzuty karne, a Ekwador wygrał mecz 3:0.
W 2017 r. 53% z 20 000 konsumentów na całym świecie zauważyło, że jeśli marka popełniła błąd więcej niż dwa razy (tzw. w stylu Palermo), jest to wystarczający powód, aby zerwać relację z marką. Oznacza to, że bądź autentyczny, ale ucz się na błędach i popraw kurs. Trwanie w błędzie, jak to się mówi, jest diaboliczne.
Marka Maldini: Paolo Maldini pokazuje wielką lekcję. Jeden z najlepszych defensywnych graczy w historii, Maldini bronił tego samego klubu, Milana z Włoch, przez całe swoje zawodowe życie od 1984 do 2009 roku. W erze, w której większość graczy regularnie zmienia kluby, Maldini nawiązał relacje z klubem i fanami, go jeszcze bardziej wyjątkowym. W wywiadzie dla brytyjskiego Daily Mail w 2015 roku powiedział: „Mediolan to nie tylko zespół dla mnie. To część mojego życia. Moja rodzina uwielbia te kolory… Chciałabym po prostu coś oddać, dać im moje doświadczenie.”
Maldini i Milan stworzyli to, czego potrzebują marki i ich klienci: zaangażowanie, długotrwały związek, miłość. Utrata klienta jest łatwa; utrzymanie go na całe życie to nieustanna praca związana z obsługą klienta.
Marka Beckenbauer: Jest trochę zamieszania co do tego, co to znaczy być „odważnym”. Wielu wyobraża sobie odważnego gracza jako dryblera, zawsze gotowego do ataku; prawie żonglerem. Jednak słownik definiuje śmiałość jako „chęć do podejmowania ryzyka i innowacyjnego działania; z ufnością lub odwagą”.
Być może słyszałeś o Franzie Beckenbauerze, jednym z największych graczy w historii Niemiec i świata. W półfinale mundialu 1970 przeciwko Włochom Beckenbauer przesunął obojczyk, ale kontynuował grę do końca – a mecz trwał dogrywkę – z prawym ramieniem unieruchomionym gipsami, co jest klasycznym obrazem. Beckenbauer był odważny i groził mu trwałe pogorszenie kontuzji, ponieważ nie chciał opuścić swojej drużyny z jednym zawodnikiem mniej w tak ważnym meczu. Do tego momentu Franz Beckenbauer był świetnym graczem; po tym mitycznym przedstawieniu stał się bohaterem.
Marki muszą być odważne. Na rynku jest wielu konkurentów, z których kilku chce rzucić wyzwanie liderom nowymi modelami cyfrowej transformacji. A co z Twoją marką? Jak sobie z tym poradzisz? Jak się wyróżnisz? Samo bycie jeszcze jedną marką na rynku nigdzie Cię nie zaprowadzi. Trzeba być odważnym i odważnym, chętnym do wypróbowywania nowych modeli zaangażowania klienta. Chwila odwagi może oznaczać różnicę między byciem protagonistą, a tylko jednorazową współgwiazdą.
A co z tobą? Czego nauczyłeś się ze swojego ulubionego sportu? Jak Twoja marka mierzy się z wyzwaniami gospodarki cyfrowej? Miliony konsumentów czekają na Twoje odpowiedzi.
