Jak zatrudnić pisarzy do swojego bloga
Opublikowany: 2021-04-22
Ten blog jest oparty na odcinku 169 podcastu ProBlogger.
Większość blogów zaczyna od samodzielnego działania, a jedna osoba zajmuje się pisaniem, marketingiem i aktualizacjami w mediach społecznościowych. Z pewnością tak założyłem wszystkie moje blogi.
Ale chociaż wciąż tworzę większość treści na ProBloggerze, to zupełnie inna historia niż w dPS (Digital Photography School). Pracuje dla mnie 50 pisarzy i jeden redaktor, którzy co tydzień publikują 14 nowych postów.
I żadnego z nich nie piszę.
Jak więc przeszedłem od pisania wszystkich własnych treści do zespołu pisarzy, którzy robili to wszystko za mnie? A czy powinieneś pomyśleć o zrobieniu czegoś podobnego ze swoim blogiem?
Naprawdę nie mogę ci odpowiedzieć na to pytanie. Ale co mogę zrobić, to powiedzieć, jak i dlaczego to zrobiłem, oraz wskazać zalety i wady tego.
Ale najpierw muszę ci powiedzieć coś ważnego.
To nie koniec gry.
Nie myśl, że potrzebujesz zespołu pisarzy, zanim będziesz mógł uznać się za odnoszącego sukcesy blogera. Nie ma nic złego w robieniu tego wszystkiego samemu, bez względu na to, jak długo blogujesz i ilu masz czytelników. W rzeczywistości posiadanie wielu osób piszących na swoim blogu może wyrządzić więcej szkody niż pożytku, zwłaszcza jeśli jest to blog osobisty lub taki, w którym masz kluczowe znaczenie dla jego marki.
Ale jeśli twój blog koncentruje się na treści i informacjach, a nie na twoim osobistym spojrzeniu na rzeczy, warto rozważyć włączenie wielu autorów.
Historia dPS (etap 1)
Kiedy w 2006 roku zaczynałem szkołę fotografii cyfrowej, pisałem trzy posty tygodniowo. Na tym etapie byłem fotografem średniozaawansowanym i zrobiłem kilka ślubów, więc napisałem treści skierowane wprost do początkujących. I choć może się to wydawać ograniczające, wymyśliłem około 200 tematów, o których mógłbym napisać, co pozwoliłoby mi na dobre kilka lat
Wtedy moim celem było:
- buduj mój ruch
- zbuduj moje archiwa
- pozycja w wyszukiwarkach
- zachęcić ludzi do subskrybowania moich blogów i list e-mailowych
- buduj moją markę
- zbuduj trochę zaangażowania.
I choć wszystkie były ważne, to właśnie zbudowanie tego zaangażowania pomogło mi przenieść bloga na kolejny etap.
Historia dPS (etap 2)
Jedną z rzeczy, które zrobiłem, aby zbudować zaangażowanie, było założenie grupy Flickr. To było idealne miejsce do nawiązania kontaktu z innymi fotografami. A patrząc na zamieszczone przez nich zdjęcia, mogłem stwierdzić, że niektórzy z nich wiedzieli o fotografii dużo więcej niż ja.
I wydawali się bardziej niż szczęśliwi dzieląc się swoją wiedzą. Wielu z nich czytało moje wpisy na blogu i zamieszczało świetne informacje w swoich komentarzach.
I to dało mi do myślenia. Czy byliby skłonni pisać gościnne posty na blogu?
Teraz mogłem wysłać im wszystkim e-mail z informacją: „Cześć. Czy byłbyś zainteresowany napisaniem gościnnego posta na moim blogu?” Ale zdecydowałem się na nieco łagodniejsze podejście. Po prostu zapytałem ich, czy mógłbym wykorzystać ich komentarze jako część wpisu na blogu. I większość z nich całkowicie się z tym zgadzała.
Utworzyłem również obszar grupy Flickr, w którym ludzie mogli przesyłać dla mnie wskazówki do umieszczenia w przyszłych postach na blogu. (Pokazałem rażąco jasno, że to właśnie zrobię z ich wkładami.) Jeśli pisałem post o portrecie, prosiłbym o wskazówki i triki, a wkrótce miałem dość na post. W rzeczywistości niektóre z nich były tak długie i szczegółowe, że same w sobie stały się postami.
Wielu fotografów pozwoliło mi wykorzystać swoje zdjęcia w moich postach, a nawet podało informacje o sprzęcie i technice, której użyli do jego wykonania. Miałem też z nimi wywiad na temat różnych scenariuszy zdjęciowych (fotografii ślubnej, fotografii krajobrazowej itp.)
Niektórzy z nich napisali do mnie e-mailem, aby powiedzieć, jak bardzo podobało im się tworzenie bloga. A w podziękowaniu powiedziałem, że jeśli kiedykolwiek zechcą napisać dłuższy tekst, to chętnie o tym porozmawiam.
W tym momencie fotografia cyfrowa działała już od kilku lat, a na blogu pojawiło się prawdziwe poczucie wspólnoty i zaangażowania. I z tego powodu kilka osób zgodziło się pisać gościnne posty, mimo że nie mogłam im zapłacić. Po prostu chcieli odwdzięczyć się społeczności. Później stworzyłem stronę „Write for dPS”, na której ludzie mogli zgłaszać swoje pomysły, a wkrótce miałem pulę pisarzy gościnnych, którzy byli gotowi napisać jeden gościnny post na miesiąc.
A to utorowało drogę do…
Historia dPS (etap 3)
Do tej pory blog stale się rozwijał i zwiększał ruch. Chciałem jednak utrzymać tempo, zwiększając częstotliwość naszych publikacji. Moim celem było publikowanie 14 postów tygodniowo (dwa każdego dnia), co oznaczało, że potrzebowałem zespołu pisarzy, na którym mógłbym polegać, aby tworzyć świetne posty tydzień po tygodniu.

Ale to dużo, by prosić kogoś, kto robi to za darmo. Zacząłem więc kontaktować się z ludźmi, którzy pisali dla nas posty gościnne, i zapytałem, czy byliby skłonni napisać post co tydzień, gdybym im zapłacił.
Zaczęliśmy od dwóch stałych współpracowników i zapłaciliśmy im 50 USD za artykuł. Pozwolono im również promować swoje eBooki na blogu, co pomogło im zarobić jeszcze więcej.
W miarę zwiększania się ruchu na blogu (i większych przychodów) powiększaliśmy nasz zespół autorów i każdego tygodnia zaczęliśmy publikować coraz więcej postów. Mamy teraz zespół 50 pisarzy, którzy wspólnie tworzą 14 postów tygodniowo. Niektórzy z nich piszą posty co tydzień, a inni co miesiąc.
Jak można się spodziewać, niektórzy z nich odnoszą tak duże sukcesy, że nie mają już czasu na pisanie dla nas. Co oznacza, że od czasu do czasu musimy zatrudniać więcej pisarzy. A oto jak to robimy.
Proces zatrudniania
Zamiast reklamować pisarza za każdym razem, gdy go tracimy, zatrudniamy ludzi partiami. Mamy tendencję do ogłaszania się co kilka miesięcy i zazwyczaj zatrudniamy pięć osób naraz.
Zaczynamy od opublikowania ogłoszenia na tablicy ogłoszeń ProBloggera . W tej reklamie jasno określamy rodzaj osoby, której szukamy. Prosimy również każdego kandydata o przesłanie próbki swojej pracy, która pomoże nam w podjęciu decyzji.
Tydzień później przestajemy przyjmować zgłoszenia i zaczynamy je wszystkie przeglądać.
Zaczynamy od wysłania tym, o których wiemy, że nie pasują, e-mail, który mówi coś w stylu „Dziękujemy za zgłoszenie. Bardzo nam przykro, ale nie możemy poczynić postępów w Twojej aplikacji”. (Używamy szablonu, aby uczynić to tak szybkim i łatwym, jak to tylko możliwe.)
Następnie do tych, którzy nas interesują, wysyłamy wiadomość e-mail: „Dziękujemy za zgłoszenie. Oto, co dzieje się dalej. Wkrótce się z Tobą skontaktujemy.
Nest, dzielimy tych kandydatów na grupy („Świetne”, „Dobre” i „Dobrze”). Najpierw złapiemy tyle osób, ile potrzebujemy, z grupy „Wspaniali”, a jeśli nadal nie mamy wystarczająco dużo, przejdziemy do grupy „Dobry” i tak dalej.
Następnie mówimy ludziom, których umieściliśmy na krótkiej liście, o pracy – co to oznacza, za co się opłaca itp. – i prosimy o napisanie dla nas próbnego postu (za który płacimy). Pomaga nam to określić nie tylko jakość ich pracy, ale także to, z czym lubią pracować. Czy mogą dostarczyć na czas? Czy są wymagające w utrzymaniu? Czy rozumieją, czym jest WordPress i jak pisać dla tych odbiorców? Czy odpowiedzą na komentarze ludzi na temat ich artykułu?
Jest to również sposób na sprawdzenie, czy ich styl rezonuje z naszymi odbiorcami – jakim głosem piszą, jak przystępne są ich treści, jak bardzo są otwarte, jak przejrzyste. Daje nam też szansę zobaczyć, jak zareagują na nie nasi odbiorcy. Czy otrzymują dużo komentarzy? Czy piszą w sposób angażujący i zdobywający dużo akcji? Dzięki temu procesowi poczujesz prawdziwe wyczucie ludzi.
A jeśli my jesteśmy z nich zadowoleni (a oni są zadowoleni z nas), zatrudniamy ich.
Mam nadzieję, że ta historia pomoże ci znaleźć autorów do własnego bloga . Ale zanim zaczniesz publikować oferty, chciałbym wskazać niektóre wady i zalety posiadania wielu osób, które współtworzą bloga.
Plusy i minusy nowych pisarzy
Zacznijmy od korzyści. Oczywiście będziesz mieć więcej treści do opublikowania na swoim blogu, co docenią zarówno Twoi czytelnicy, jak i Google. Ale posiadanie wielu autorów może również dodać do bloga różne osobowości i style pisania. I każdy z nich mógłby przyciągnąć nową falę czytelników.
Umożliwia także publikowanie bardziej specjalistycznych treści. Jedną z korzyści płynących z posiadania tak wielu osób piszących dla Digital Photography School jest to, że ma teraz o wiele więcej treści napisanych dla doświadczonych fotografów – treści, których sam nigdy nie mógłbym napisać.
Ale jest też kilka wad. Znalezienie, wybranie i wyszkolenie nowych pisarzy wymaga czasu. A jeśli nie masz dedykowanego redaktora w swoim zespole, może się okazać, że edytujesz każdy post, który się pojawi.
Może się również okazać, że niektórzy czytelnicy nie lubią stylu lub osobowości konkretnego pisarza. Jeśli tak się stanie, musisz zastanowić się, czy trzymanie ich jest warte potencjalnego ryzyka dla czytelników, a nawet dla Twojej marki.
I oczywiście większość stałych współpracowników oczekuje zapłaty.
Do Ciebie
Czy ten post pomógł ci w podjęciu decyzji dla tych z was, którzy myśleli o zatrudnieniu autorów do swojego bloga? Daj nam znać w komentarzach.
A dla tych z Was, którzy mają już wiele osób piszących na swoim blogu, czy macie jakieś wskazówki lub porady, które moglibyście dodać?
Zdjęcie: Museums Victoria na Unsplash
