Nadzieja nie jest strategią: nadszedł czas na przywództwo

Opublikowany: 2020-09-21

„Nadzieja to nie los na loterię, na której można usiąść na kanapie i sprzęgło, czując się szczęśliwym.

To siekiera, którą wyważasz drzwi w nagłym wypadku.

Nadzieja powinna wypchnąć cię za drzwi,
bo zabierze wszystko co masz
by odwrócić przyszłość od niekończącej się wojny,
z unicestwienia skarbów ziemi
i zmiażdżenie biednych i marginalnych…

Nadzieja to oddanie się przyszłości
– i to zaangażowanie w przyszłość
to sprawia, że ​​teraźniejszość nadaje się do zamieszkania”.
Rebeka Solnit

Dla tych, którzy zdają sobie sprawę z przepaści, nad którą chwieje się nasz świat, śmierć Ruth Bader Ginsburg w piątek 18 września 2020 r. zadała okrutny cios.
Gdy dowiedziałem się o wiadomościach, upadłem na kolana, moje córki próbowały mnie pocieszyć – kobietę, która powinna być ich opoką, a nie ich albatrosem – gdy mój telefon zaczął brzęczeć w kółko – inni też wyciągali rękę, szukali , dla czegoś; cokolwiek, aby związać nas z powrotem do nadziei.

Zdajemy sobie sprawę, że odporność to mięsień, ale wiemy też, że mięśnie zawodzą – że pewnego dnia, często bez fanfar i ostrzeżenia, części nas samych, które uważaliśmy za oczywiste, po prostu ustępują.

Tyle że oczywiście tak nie jest.

Otrzymaliśmy wiele ostrzeżeń, ale z wielu powodów znaleźliśmy się jako globalny kolektyw niezdolny do zmiany kursu. A u podstaw tego leży brak przywództwa w jego najprawdziwszych formach: bezinteresowność, odwaga i umiejętność rzeczywistego umieszczenia troski o większe dobro u podstaw tego, co robimy.

Nadzieja nie jest strategią: przywództwo jest teraz kluczowe – a firmy muszą pomóc wypełnić pustkę

Smutną, surową rzeczywistością jest to, że dzisiaj ci, którzy mają najwięcej pieniędzy, uzyskują dostęp do władzy, a tym samym przywileje.

Nie dotyczy to wyłącznie Stanów Zjednoczonych – kraje na całym świecie walczą o to, aby wola i głos ludzi były słyszane i szanowane, gdy społeczeństwa upadają w zwolnionym tempie.

Jak powiedziałem wcześniej: niepisane umowy społeczne leżą w strzępach, ludzie zwracają się do firm, aby wypełnić powstałą pustkę. Zdajemy sobie sprawę, że to pieniądze napędzają zmiany – dlatego obywatele stają się aktywistami, kiedy robią zakupy lub wybierają, z kim robić interesy.

Ale wraz z odejściem RGB stawka staje się znacznie wyższa – zarówno dla ludzi, jak i firm w Ameryce. Ochrona, taka jak opieka zdrowotna, równe prawa, wolne i uczciwe wybory i wiele innych, są niezwykle wrażliwe. Obywatele zaczną szukać innych miejsc do życia, co sprawi, że Stany Zjednoczone będą mniej konkurencyjne lub rentowne, jeśli chodzi o rekrutację i zatrzymanie najlepszych talentów.

Świat jest w płomieniach, całkiem dosłownie, a jednak rządy nie podejmują środków potrzebnych do zapewnienia przyszłym pokoleniom ziemi, na której mogą żyć, więc biznes się rozwija.

„Kobiety i mężczyźni, pracując razem, powinni pomóc uczynić społeczeństwo lepszym miejscem niż jest teraz”
– Ruth Bader Ginsburg

Nadchodzi czas, kiedy nadzieja, że ​​łuk historii będzie po twojej stronie, nie wystarczy; kiedy coś się psuje i ludzie się łamią. Przywództwo oznacza okazywanie odwagi i przekonania, by rzeczywiście wprowadzać zmiany, a nie tylko o tym mówić.

To, co zostało zrobione do tej pory, nie wystarczy: aby ocalić to, co kochamy, musimy teraz o to walczyć

Podczas gdy firmy rozwiązywały problemy nękające społeczeństwo poprzez inicjatywy i kampanie marketingowe, igła niewiele się poruszyła. To musi się teraz skończyć.

Ludziom męczy się wmawianie, że zmiana wymaga czasu; doskonale zdajemy sobie z tego sprawę.

Profesjonaliści proszeni są o zastanowienie się nad swoimi markami osobistymi, zanim zaczną mówić – w społeczeństwie wpaja się strach, który sprawia, że ​​wierzą, że może nie być nic, dla czego warto byłoby stawiać wszystko na szali.

Czas na małe gesty i drobne zmiany minął. Na dzień dzisiejszy (20 września) oficjalny memoriał Ginsburga nie został nawet formalnie ogłoszony, ale trwają starania o jej zastąpienie przed wyborami. W noc jej śmierci przywódcy Kongresu wysyłali na Twitterze swoje podekscytowanie perspektywą takich wydarzeń.

Ci, którzy mają dobre intencje, nakłaniają obywateli, by trzymali się nadziei i wierzyli, że dobra wola w jakiś magiczny sposób wygrywa, muszą zrozumieć, że nadzieja nie jest strategią; że nawet najbardziej bolesna opowieść o najbardziej osobistych okropnościach nie wystarczyła, aby nasi obecni przywódcy wyszli poza linię polityczną i bronili linii ludzkiej.

Być może Joan Didion miała rację: centrum nie może się utrzymać. Ponieważ dla większości z nas nie ma już centrum. Są strony i musimy wybrać, po której jesteśmy.

Prawdziwym znakiem przywództwa teraz – i dla przyszłych pokoleń spoglądających wstecz na ten moment w czasie – będą ci, którzy zrozumieli, jak ważne było wykorzystanie każdej odrobiny mocy i przywilejów, jakie mamy, aby zmieniać rzeczy.

Ostatnie myśli sędziego Ginsburga dotyczyły nas; nawet po tym wszystkim, czego dokonała, po całym dobru, o które walczyła, nie mogła przejść w spokoju, bo bała się, co przyniesie przyszłość.

Niech jej pamięć stanie się iskrą rewolucji prawdziwego przywództwa, podkreśloną nieodłącznym przekonaniem, że każde życie ma znaczenie i że równe prawa mają zastosowanie do wszystkich – a nie do wybranych.