Lurkers w mediach społecznościowych: kim są i jaki jest ich wpływ?
Opublikowany: 2022-01-13Świętym Graalem sukcesu w mediach społecznościowych jest zaangażowanie. Wiesz, kiedy ktoś polubił post, skomentował go, a nawet ponownie udostępnił i kliknął, aby przeczytać więcej.
Jest to również kluczowy element udanego programu wspierania pracowników, jeśli taki masz (który powinieneś).
Silne zaangażowanie mediów społecznościowych w posty firmowe, treści pracowników lub własne posty społecznościowe jest również pozytywnym znakiem, że Twoje treści są interesujące, istotne i zachęcają do rozmowy.
Jednak jest wiele osób, które konsumują Twoje treści lub oglądają je z daleka, chociaż nigdy byś o tym nie wiedział. Oto, co nazywamy „czhającymi w mediach społecznościowych”.
Z tego powodu ważne jest, aby nie zawsze pozwalać, aby liczby w mediach społecznościowych decydowały o tym, jak i co publikujesz. Zagłębmy się w więcej informacji o czających się w mediach społecznościowych poniżej.
Kim jest czaiący się w mediach społecznościowych?
Lurker w mediach społecznościowych to ktoś, kto jest aktywny na platformach społecznościowych, takich jak LinkedIn, Twitter i Facebook, ale zamiast brać udział lub angażować się z innymi, po prostu konsumuje informacje i przewija swoje kanały treści.
Zazwyczaj ci użytkownicy mediów społecznościowych pasywnie przeglądają teksty, obrazy i filmy lub regularnie odwiedzają profile innych osób.
Jednak publikowanie, komentowanie lub lubienie treści innych osób jest rzadkie lub w ogóle nie jest wykonywane.
Czy czai się w mediach społecznościowych jest złe?
Czaszenie w mediach społecznościowych niekoniecznie jest czymś złym — chyba że, oczywiście, zamienia się w niezdrową obsesję lub „śledzenie” ludzi w mediach społecznościowych.
W kontekście biznesowym ludzie, którzy konsumują treści, ale nie są aktywnymi uczestnikami, nadal są dobrzy dla biznesu.
Większość firm ma ludzi, którzy „czają się” bez interakcji lub bezpośredniego kontaktu z treściami z kont społecznościowych marki, reklam lub ich pracowników. Są to osoby, które lubią czytać, przetwarzać i badać informacje, które wciąż mogą przyczyniać się do budowania zaufania do marki, zainteresowania pracą w organizacji, a nawet zostania klientem.
W przypadku pracowników, którzy czają się w mediach społecznościowych, takie zachowanie może wskazywać, że uczą się od innych.
Często nie lubię lub nie komentuję treści, o których się uczę. Może nie mam jeszcze opinii na ten temat, ale to nie znaczy, że treści nie są dla mnie edukacyjne ani rozrywkowe.
W końcu umieszczanie się na kanałach społecznościowych może wywoływać strach lub sprawiać, że czujesz, że nie masz zbyt wiele do wniesienia. To naturalne uczucie, które omówię w dalszej części.
I nie jesteś sam w tej myśli. Czy słyszałeś o zasadzie 1%, 9%, 90%? Właściwie omówiłem to w moim poście, dlaczego programy wspierania pracowników zawodzą, ale dodam tutaj również kontekst.

Jaki procent użytkowników mediów społecznościowych to czający się?
Oto jak to się rozkłada:
- 1% to twórcy treści
- 9% to angażujący
- 90% to konsumenci
Oznacza to, że na każdą osobę tworzącą treść angażuje się około dziewięciu osób — komentuje, udostępnia ponownie lub lubi — a około 90 innych po prostu ją konsumuje.
Przeczytaj więcej na temat tego badania przeprowadzonego przez Nielsen Norman Group.
Dlaczego ludzie rzadko angażują się lub publikują treści społecznościowe?
Zazwyczaj można oczekiwać, że 90-99% ludzi będzie czaić się w mediach społecznościowych, biernie konsumować i oglądać swoje kanały zamiast publikować lub bezpośrednio angażować się.
Uf. To może być trudne, gdy musisz zgłosić zwrot z inwestycji i musisz określić, w jaki sposób treść rezonuje z odbiorcami. Nie bój się — nie zawsze oznacza to, że Twoje treści nie są wartościowe lub nie wpływają pozytywnie na Twoją markę.
Ale ogólnie rzecz biorąc, dlaczego tak wiele osób rzadko angażuje się lub publikuje treści w kanałach mediów społecznościowych, których są członkami?
Boją się tam wystawić.
Oczywiście wystawianie się na widok potencjalnie tysiącom ludzi jest… cóż… przerażające!
Udział w takim publicznym formacie może być onieśmielający i wywołujący niepokój.
Nawet najbardziej pewna siebie osoba na świecie może czuć się zdenerwowana tym, że jest twórcą treści w mediach społecznościowych. Możesz łatwo wejść we własną głowę i doświadczyć zwątpienia w siebie.
„A jeśli nikogo nie obchodzi, o czym publikuję?” „Co się stanie, jeśli ludzie zaczną „trolować” moje treści?”
Może to być bariera, która uniemożliwia publikowanie, a nawet komentowanie i kontaktowanie się z innymi osobami online.
Wątpią, czy mogą wnieść cenny wkład.
Wiele osób nie chce publikować w mediach społecznościowych, chyba że mają coś wartościowego do udostępnienia.
Problem polega na tym, że wiele osób zakłada, że ich wiedza nie jest wystarczająco dobra, podczas gdy w rzeczywistości z pewnością tak jest!
Oczywiście, jeśli interesują Cię tematy, którymi dzielą się inni i dopiero zacząłeś uczyć się mediów społecznościowych, możesz nie angażować się w rozmowę. W końcu potrzeba czasu, aby poczuć się komfortowo w Internecie.

Ale często ludzie mogą wahać się, czy rozważać nawet tematy, które bardzo dobrze znają.
Boją się zaangażowania.
Jak wszystko w życiu, ludzie muszą dołożyć wszelkich starań, aby pojawiły się wyniki. W mediach społecznościowych nie jest inaczej. Z pewnością jeden z Twoich postów społecznościowych może stać się wirusowy, ale nie jest to tak powszechne, jak niektórzy chcą mieć nadzieję.
Jednak publikowanie i angażowanie się w treści społecznościowe może wydawać się czasochłonne, powodując strach przed zaangażowaniem.
„Czy publikowanie i komentowanie pomoże mi, czy zapewni wartość innym? A jeśli spędzę nad tym cały ten czas i nic z tego nie wyniosę?
Większość ludzi czai się w mediach społecznościowych, ponieważ interesują się społecznościami, ale nie są pewni, czy chcą w pełni zainwestować. I to jest całkowicie w porządku, ponieważ mogą nadal konsumować i podejmować działania później.
Mają syndrom oszusta.
Słowa „przywódca myśli” i „influencer” mogą być dla wielu twórców nieprzyjemnymi słowami.
Po pierwsze, zdecydowanie zbyt wiele osób twierdzi, że jest takimi rzeczami, a nawet ci, którzy naprawdę są wpływowymi i twórcami, mogą cierpieć na syndrom oszusta.
Według VeryWellMind „syndrom oszusta odnosi się do wewnętrznego doświadczenia przekonania, że nie jesteś tak kompetentny, jak postrzegają cię inni. Chociaż ta definicja jest zwykle wąsko stosowana do inteligencji i osiągnięć, ma ona powiązania z perfekcjonizmem i kontekstem społecznym”.
Wiele osób nie postrzega siebie jako ekspertów w swoich dziedzinach lub uważa, że ich odbiorcom zależy na tym, co publikują. Jednak w rzeczywistości są ludzie, którzy podziwiają te osoby i znajdują wartość w ich wiedzy.
Nie ma znaczenia, czy masz 300 osób w swoich sieciach społecznościowych, czy 10 000 — ludzie nadal znajdą wartość w tym, co udostępniasz.
Czy brak zaangażowania oznacza, że Twoje treści nie mają rezonansu?
Jak wspomniałem na początku, świętym Graalem wielu marketerów społecznościowych jest zaangażowanie.
Czy ludzie lubią, komentują i rozpoczynają rozmowy na temat tego, co publikuję? Ile wyświetleń, kliknięć, odtworzeń wideo otrzymuję?
Zaangażowanie w Twoje treści może być doskonałym wskaźnikiem, że ludzie znajdują w Twoich treściach wartość. Monitorowanie tego jest w porządku, zwłaszcza jeśli prowadzisz konta w mediach społecznościowych lub masz platformę wspierania pracowników.
Możesz jednak zbytnio wciągnąć się w grę zaręczynową. Możesz zacząć śledzić, aby „zhakować” algorytmy lub całkowicie zmienić swoją strategię, nawet jeśli nie ma nic złego w treści lub strategii.
Pamiętaj, że większość ludzi — około 90% — czai się w mediach społecznościowych i będzie konsumować Twoje treści bez podejmowania ani jednego działania.
Jednak widzieliśmy i słyszeliśmy wiele przykładów osób publikujących treści, które nie wzbudzają dużego zaangażowania, ale później kupujący mówią, że treść wpłynęła na ich decyzje zakupowe.
Morał tej historii jest taki, że zaangażowanie nie powinno decydować o skuteczności Twoich postów.
Korzystanie z rzecznictwa pracowników w celu lepszego udostępniania treści społecznościowych
Jednym z najłatwiejszych sposobów, aby pomóc ludziom przezwyciężyć strach przed udostępnianiem w mediach społecznościowych – i zachęcić twórców, konsumentów i osoby zaangażowane do interakcji w centralnej lokalizacji – jest rzecznictwo pracowników.
Jest to punkt, w którym Twoi ludzie mogą być połączeni, poinformowani i zaangażowani, a także obniża niektóre bariery, które mogą uniemożliwiać ludziom uczestnictwo w mediach społecznościowych.
Nie możesz zmusić ludzi do dzielenia się lub tworzenia, ale z pewnością możesz sprawić, że proces będzie mniej onieśmielający, a nawet przyjemny.
Pamiętać:
- Nawet jeśli Twoi pracownicy udostępniają treści i nie widzisz dużego zaangażowania w ich posty, nie oznacza to automatycznie, że ich sieci nie korzystają z tych postów lub że ich odbiorcy nie mają na nie wpływu.
- Nie wszyscy Twoi pracownicy będą udostępniać lub tworzyć treści. Ale nawet ci, którzy czają się w mediach społecznościowych w twoim programie – lub ci, którzy angażują się tylko od czasu do czasu – nadal są częścią społeczności twojej firmy. Są to ludzie, którzy kibicują innym i są lepiej dopasowani do ogólnych celów biznesowych ze względu na ich czai.
Ostatnie przemyślenia na temat czających się w mediach społecznościowych
Niezależnie od tego, czy sam jesteś czającym się w mediach społecznościowych, czy po prostu jesteś ciekawy tych, którzy są, najważniejsze jest to, że lurkerzy, którzy konsumują treści społecznościowe, są nadal wartościowi.
Jeśli tworzysz i udostępniasz świetne treści — lub Twoi pracownicy tak robią — lurkerzy czytają te posty i zyskują większe zaufanie do Twojej marki. I mogą pewnego dnia kupić z tego powodu twój produkt lub usługę.
Ponadto mogą udostępniać informacje o Twojej firmie i jej zawartości, informując o niej innych lub publikując o niej w innych społecznościach internetowych.
W końcu Twoje posty mogą nawet przekonwertować czających się w mediach społecznościowych w konsekwentnych zaangażowanych ze względu na połączenie, które budują z Twoimi treściami.
