Dlaczego ludzie przesyłają swoje własne tweety na Twitterze?
Opublikowany: 2018-11-24Retweetowanie to jedna z czynności, które możesz wykonać za pomocą tweeta na Twitterze. To jest właśnie tam z odpowiadaniem na jeden, polubieniem go lub dodaniem go do chwili. Gdy retweetujesz tweeta, pojawia się on w Twoim kanale z pełnym udziałem oryginalnego plakatu. Jest to przeciwieństwo starej formy retweetowania, w której trzeba było ręcznie wpisać RT @OriginalPoster: „Zawartość tweeta”.
A co z retweetowaniem własnych treści? Niektórzy to robią, inni nie. Niektórzy to kochają, inni nienawidzą. Istnieje zaskakująca ilość dyskursu wokół tego jedynego możliwego działania.
Po pierwsze, możliwość retweetowania siebie nie zawsze była możliwa. Twitter faktycznie dodał tę funkcję w połowie 2016 roku. Od czasu dodania funkcji niezliczona liczba osób retweetowała się z różnych powodów. Czy to dobrze? Czy to zła rzecz? To zależy od Ciebie. Omówię zalety i wady korzystania z tej funkcji we własnych treściach. Jeśli chcesz zapoznać się z innymi perspektywami, oto kilka opcji.
- Czy ponowne tweetowanie własnych tweetów jest najsmutniejszą rzeczą, jaką możesz zrobić online?
- Pochwała za retweetowanie siebie
W każdym razie, oto moje przemyślenia na ten temat, wydestylowane z moich własnych doświadczeń i obszernej lektury w całej społeczności.
Korzyści z auto-retweetów dla marketingu
Istnieje oczywiście wiele korzyści z retweetowania własnych treści. Najważniejszym z nich jest dodanie nieco większej ekspozycji na część treści, którą chcesz udostępnić. To może być żart w tweecie. Może to być obraz, gif lub wideo, które chcesz udostępnić. Może to być link do posta na blogu, strony produktu, strony docelowej lub oferty akceptacji, które chcesz rozpowszechniać tak często, jak to możliwe, gdy jest nadal trafny. Nie musi mieć znaczenia CO retweetujesz; cel jest zasadniczo taki sam.

Twitter jest bałaganem. Jest zatłoczone. Użytkownik śledzący 100 osób może zobaczyć kilkaset tweetów dziennie. Ktoś, kto obserwuje każdego, kogo uzna za nawet umiarkowanie zabawnego, nie będzie w stanie zobaczyć ani zaangażować się w ułamek treści publikowanych każdego dnia. Nie wspominając o wszystkich zewnętrznych retweetach, odpowiedziach, podobnych powiadomieniach, momentach i sponsorowanych treściach. Po prostu za dużo. Tak bardzo tęsknisz za każdym razem, gdy odwracasz wzrok.
Nawiasem mówiąc, dlatego tak wiele marek mówi o tym, jak ważne jest znalezienie odpowiedniej pory dnia na publikację. Chcesz uchwycić godziny szczytu, gdy jak najwięcej Twoich obserwujących jest online i jest aktywnych, jak to możliwe. Godzinę później większość logujących się osób nie zobaczy Twoich treści; jest za daleko w kanale. Chcesz je uderzyć, gdy są aktywne.
Istnieje jednak alternatywa dla retweetowania siebie. Możesz po prostu ponownie opublikować tę samą treść. Może to ten sam link z innym cytatem lub zdaniem wprowadzającym, a może to po prostu ten sam tweet, skopiowany i wklejony. Już kilka razy mówiłem o zaletach zamieszczania tego samego.

Nie musisz się nawet martwić o konsekwencje wielokrotnego publikowania tej samej treści, przynajmniej nie do końca. Jeśli jesteś bardzo małą marką, która ma tylko kilkuset obserwujących, może ci obserwujący będą bardziej skłonni do tego, aby się do ciebie znudzić. Jeśli jednak jesteś większą marką, ujdzie ci na sucho o wiele więcej. Mój ulubiony przykład pochodzi z 2015 roku, kiedy HootSuite zdecydowało się opublikować tę samą treść 44 razy. Kilka osób do nich wezwało, ale w tym samym czasie za każdym razem, gdy to publikowali, obserwowali wzrost ekspozycji.
O to właśnie chodzi w Twitterze. Na każdą osobę, która jest wystarczająco aktywna, aby zobaczyć, że opublikowałeś to samo sześć razy w tym tygodniu, przypada sto osób, które logują się tylko na tyle, aby złapać jedną z nich. Powiedziałbym, że losowy wybór 600 obserwujących wystarczy, aby przewyższyć marudzenie jednej nadmiernie wrażliwej osoby. Oczywiście te liczby są całkowicie zmyślone, ale punkt pozostaje bez zmian.
Powiązana rada pochodzi z sektora non-profit, w którym zaleca się retweetowanie siebie w celu zwiększenia widoczności bez konieczności wymyślania nowego tweeta za każdym razem.
Jest jedna poważna wada korzystania z tej metody zamiast wielokrotnego publikowania nowej treści z tym samym linkiem. Retweety można wykonywać tylko raz na konto na raz. Co mam na myśli?
Możesz opublikować fragment treści i możesz go retweetować. Jeśli jednak chcesz go ponownie retweetować, musisz cofnąć oryginalny retweet. Co najwyżej możesz mieć tylko dwie kopie tego fragmentu treści – tego samego konkretnego tweeta – na swoim kanale w danym momencie. Jeśli opublikuję post w poniedziałek, retweetuję w środę, a zdecyduję się ponownie retweetować w piątek, retweet oznaczony datą środy zniknie.

Moim zdaniem nie jest to wada. Widzisz, każde zaangażowanie, które pochodzi z retweetu, w rzeczywistości trafia do oryginalnego tweeta. Osoby, które retweetują retweet, w rzeczywistości retweetują tylko oryginalny tweet. Retweety są jak okna w przeszłość, tak naprawdę nie są duplikatami treści. Jest to ważne dla Twittera, ponieważ nie dzieli zaangażowania w taki sam sposób, w jaki dzielą je różne udostępnienia tego samego posta na Facebooku.

Prosty retweet jest również znacznie czystszy niż niektóre inne opcje. Wiele marek używa skrótów do swoich kopii treści. Mogą opublikować go raz „dla porannych ludzi” , a później „dla wieczornego tłumu” , ale dodawanie tych fraz do każdego tweeta staje się powtarzalne i nie uwzględnia ludzi, którzy nie mają nic lepszego do roboty niż czaić się na Twitterze przez cały dzień. Jest to również czystsze niż umieszczanie każdej kopii w ICYMI lub na wypadek, gdybyś to przegapił. Już samo to może być irytujące dla ludzi, którzy w rzeczywistości tego nie przegapili, a jeśli ICYMI zamieścisz każdy tweet co kilka dni, stanie się to bezsensowną flagą przed wszystkim, co publikujesz.
Istnieje również dobry mechaniczny powód, aby retweetować siebie, w przeciwieństwie do publikowania drugiej kopii treści z innym tweetem. Zebranie całego zaangażowania w jednym miejscu jest cenne, ale daje również szansę na dodatkowe zwiększenie treści, które publikujesz w sekcji „na wypadek, gdybyś to przegapił” w kanałach obserwujących.
Zasadniczo, większe zaangażowanie, jakie uzyskujesz z powtarzających się retweetów, sprawia, że Twoje treści wyglądają na bardziej wartościowe dla Twittera, co z kolei zwiększa prawdopodobieństwo, że będą one częścią wyboru treści, które prezentują osobom powracającym po kilku godzinach lub dniach.
Korzyści z auto-retweets dla komedii
Musisz także zdać sobie sprawę, że retweetowanie własnych treści niesie ze sobą pewne korzyści niezwiązane z marketingiem.
Jeden z artykułów, do których załączyłem powyżej, wspomina, że często może to być „przyjaciel przypominający ci dowcip, który opowiedzieli sześć miesięcy temu”. Tylko kilku sprytnych przyjaciół ma odpowiednie wyczucie czasu, aby to zrobić. Prawie wszyscy inni po prostu opowiadają dowcip, który nie był wtedy całkiem zabawny, nie jest teraz całkiem zabawny i nie jest odpowiednio zgrany w czasie.

To powiedziawszy, często zdarza się, że szczególnie zabawne tweety można retweetować tylko po to, aby uzyskać dodatkową ekspozycję. Niektórzy użytkownicy Twittera są w stanie to zrobić, podczas gdy inni nie. Nie ma w tym nic nowego.
Możesz również użyć autoretweetów dla uprzejmych self-owner, jeśli wiesz, co mam na myśli. Może dwa lata temu powiedziałeś „jeśli zdarzy się X, zjem kapelusz”. I rzeczywiście, dwa lata później X się dzieje. Co robisz? Możesz niemal zagwarantować, że jeden z Twoich obserwujących zapamięta i wykopie ten tweet. Możesz go usunąć, ale dlaczego nie mieć go po prostu na własność? Retweetuj się i przygotuj kapelusz z suszonej wołowiny i zjedz go lub coś równie głupiego, głupkowatego i wciągającego. To nie może boleć, prawda?
Po prostu nie chcesz być obiektem żartów. W przeciwnym razie znajdziesz się w takiej sytuacji. Albo wyglądasz jak ciągłe reposty The Onion z artykułu „nie ma sposobu, aby temu zapobiec”, wpychając humor w tragedię, ponieważ pozornie nic więcej nie można zrobić.
Może też pójść w innym kierunku. Dokładne przewidzenie czegoś z poprzedniego roku oznacza, że ostrożne retweet może wywołać pewne zaangażowanie w zależności od tego, jak dokładny byłeś. Nie musisz nawet zwracać na to uwagi; po prostu prześlij go ponownie i poczekaj, aż ktoś zauważy stary znacznik czasu.
Wady auto-retweets
Pomimo wszystkiego, co napisałem powyżej, retweetowanie siebie na Twitterze ma kilka wad.
Pierwszą i najbardziej oczywistą wadą jest to, że ludzie to zauważają , a czasem po prostu im się to nie podoba. Jest wielu ludzi, którzy nie dbają o kontekst; jeśli o nich chodzi, za każdym razem, gdy się retweetujesz, robisz to, ponieważ desperacko pragniesz uwagi i pragniesz każdego zaangażowania, jakie możesz uzyskać.

Inne osoby mogą spojrzeć na Twój retweet i poczuć, że jest to sztuczna inflacja Twoich danych społecznościowych. Istnieją badania, które pokazują, że ludzie są bardziej skłonni do angażowania się w posty społecznościowe, jeśli jest tam już zaangażowanie; nikt nie chce być pierwszy, ale wiele osób podąży za nim. Częściowo jest to po prostu to, że ludzie lubią sobie nawzajem odpowiadać, ale częściowo jest to rodzaj społecznego zachowania stadnego.
Chodzi o to, że retweetujesz się, aby zasiać trochę zaangażowania, aby zachęcić więcej. Oczywiście nie sądzę, żeby to była zasadna skarga. Jeden pojedynczy retweet nie wystarczy, aby wywołać takie zachowanie stada, to tylko jeden retweet. To rozumowanie dotyczy o wiele bardziej osób, które kupują setki lub tysiące polubień, odpowiedzi, retweetów i obserwujących. Oczywiście fałszywe zaangażowanie to zła rzecz, ale retweetowanie siebie nie jest fałszywe.
Musisz jednak wziąć pod uwagę czas . Jeśli opublikujesz post, a następnie retweetujesz go pół godziny później, istnieje duże prawdopodobieństwo, że wiele osób, które widzą retweet, to osoby, które widziały pierwszy tweet. Musisz przynajmniej poczekać pół dnia, zanim się retweetujesz. W większości przypadków Twoje retweety będą trwać dni, tygodnie, a nawet miesiące.
Inną potencjalną wadą jest to, że możesz nie mieć publiczności, która wspierałaby dodatkową ekspozycję . Mniejsze konta, które się retweetują, prawdopodobnie nie wzbudzą dużego zaangażowania za pierwszym razem, więc drugi bieg wydaje się po prostu desperacki. Co gorsza, jeśli retweetujesz swoją jedną dobrą treść, prawdopodobnie większość osób, które ją zobaczą, jest już zaangażowana w nią za pierwszym razem. Naprawdę potrzebujesz większej liczby odbiorców, aby móc wspierać auto-retweety.
A propos publiczności, to pytanie przekażę tobie. Ci z was, którzy to czytają: czy retweetujecie się na Twitterze? Jeśli tak, czy to działa dla Ciebie? Jeśli nie, dlaczego nie? Co myślisz o innych ludziach, którzy to robią? Chciałbym poznać twoje zdanie.
