Historia freelancerów – opowieść z czasów starożytnych.
Opublikowany: 2018-06-28Wszyscy wiemy, że Freelancing to przyszłość zatrudnienia. W samych Stanach 34% profesjonalistów pracuje jako freelancerzy. Jeśli to czytasz, oznacza to, że albo jesteś freelancerem, albo chcesz być freelancerem, a może chcesz zatrudnić freelancera, ale mogę ręczyć za to, że wiesz o freelancerze. Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad pochodzeniem freelancerów? Dzisiaj to, co staramy się ograniczać, ponieważ zwykła praca online ma swoje korzenie już w X wieku. Zszokowany ? Wiem, że tak, więc dlaczego nie zagłębimy się w historię Freelancerów i poznamy kilka fajnych faktów na temat ewolucji „Freelancera”.
Pochodzenie:
W średniowieczu freelancerami byli żołnierze, którzy oferowali swoje usługi królom , którzy im płacili. Byli to głównie tacy żołnierze, którzy już stracili swoich królów w wojnach, a teraz walczyli o kogo chcieli. Ci najemni żołnierze byli powszechni po 1000 rne . Ci żołnierze w języku angielskim byli bardziej znani jako condottiere. Termin zasadniczo odnosi się do przywódcy bandy żołnierzy najemników. Zapisy łacińskie wskazują, że żołnierze ci początkowo nazywani byli stypendystami . Jak sama nazwa wskazuje, są to żołnierze, którzy pracowali na zapewnionych stypendiach.

Ci najemni żołnierze wywodzą się głównie z XIII-wiecznych Włoch.
Powiązane : Jak zostać niezależnym programistą bez chodzenia na studia?

W tym miejscu dyskusji warto wspomnieć o Wallensteinie , który był znanym przywódcą najemników i aktywnie uczestniczył w 30-letniej wojnie , która miała miejsce w średniowiecznej Europie. Zaoferował swoje usługi cesarzowi Ferdynandowi II i posiadał armię 1 25 000 żołnierzy. Był protestantem z urodzenia, ale świadczył swoje usługi katolikom, co jeszcze bardziej pogarszało sytuację protestantów. Mocno wspierany przez rodzinę Habsburgów, nadal był naczelnym dowódcą ich armii. Nawrócił się nawet na katolicyzm w 1606 roku.
Wallenstein był żonaty z bogatą wdową, która zmarła wkrótce po ślubie. Jej wczesna śmierć dała Wallensteinowi dostęp do jej bogactw, które zaczął wykorzystywać do budowy armii; będąc sam liderem. Trzy lata później stoczył wojnę z Wenecją, wygrał ją i dalej powiększał swoją armię. Rozpoczął pracę jako wykonawca. Walczył w powstaniu czeskim przeciwko protestantom. Był to pierwszy raz, kiedy Wallenstein pracował pod Ferdynandem II i skończył śpiewająco (poza Ferdynandem II byli inni przywódcy, np. Johann Tserclaes). Kontynuował jednak serię kolejnych zwycięstw nad protestantami; Klęska protestantów na moście Dessau wymaga tutaj specjalnego uznania.

Wszystko szło dobrze, ale z każdą bitwą Wallenstein stawał się coraz bardziej zaciekły. Aby powiększyć armię, zaczął nie tylko plądrować wsie, ale także bezwzględnie gwałcić kobiety. Ponieważ był człowiekiem, który reprezentował katolików i króla, nie służyło to ich reputacji. Ponadto, ze swoją stale rosnącą potęgą, król czuł, że stracił kontrolę nad Wallensteinem. W konsekwencji król musiał odwołać Wallensteina. Co więcej, kilka zwycięstw protestanckich nad katolikami zmusiło króla do wezwania go z powrotem. Pomógł mu w bitwach, a nawet je wygrał. Chociaż przez cały czas Wallenstein był trochę wkurzony na króla. Było to spowodowane głównie niejasnym zachowaniem króla. Postanowił stworzyć własne imperium. Z drugiej strony król coraz bardziej podejrzliwie odnosił się do Wallensteina. Wyczuł już swoje zamiary i zanim mógł je stworzyć, został zabity przez swoich żołnierzy.
To tylko jedna opowieść o najemniku, ale jest ich znacznie więcej. Osobiście uważam, że ten jest niezwykle ważny, ponieważ zawiera bardzo konkretny, realny przykład wyjaśniający w bardzo szczegółowy sposób koncepcję wykonawców lub nazywa ją freelancerami. Wiem, że koniec spotyka się z tragedią, ale gdyby Wallenstein nie nadużywał rosnących mocy, mógłby dalej rozkwitać. Daje to również intensywne przesłanie, że wolność zawsze powinna być uzupełniona odpowiedzialnością, w przeciwnym razie może być autodestrukcyjna.
W ten sposób praca na zlecenie, praca na zlecenie, praca zdalna lub kondotier były postrzegane wieki wcześniej. Teraz historia pojawienia się freelancerów we współczesnych czasach jest jeszcze bardziej fascynująca.
Termin:
Słowo freelancer samo w sobie jest bardzo ciekawym terminem. Słowo pochodzi z dwóch różnych języków. Pierwsza część słowa, czyli wolny, wywodzi się z pochodzenia germańskiego i oznacza „kochać” . Druga połowa „lanca” pochodzi z Francji i oznacza „ rzucać lub rzucać siłą ”. Łącząc słowo jeden, rozumiemy jego znaczenie jako coś odnoszącego się do wolności. Ta wolność może dotyczyć różnych rzeczy, od zastosowania siły po po prostu życie i przetrwanie. Jest to wyłącznie moja interpretacja wyprowadzona z dwóch znaczeń słów. Od strony internetowej do strony internetowej można uzyskać różne znaczenia i interpretacje. Jedną z najczęstszych interpretacji jest „ktoś, kto wykorzystuje swoje umiejętności w pracy, którą kocha”. Chociaż nie aprobuję tej definicji, bo prawie nie mówi o wolności.

Czy w dzisiejszym kontekście freelancer to nie tylko wolność? Może nie wszystkie, ale to bardzo ważny aspekt freelancera. Początkujący lub nowicjusz wchodzi w tę dziedzinę z nadzieją, że już nie będzie musiał być komuś podwładnym. Przynajmniej zrobiłem to samo. Dopiero później zdałem sobie sprawę, że to niemożliwe. Możesz nie pracować pod kimś, ale masz ograniczenia. Czas jest największym szefem. Czy to freelancer, czy jakakolwiek inna dziedzina, trzeba trzymać się terminów. Poszukiwanie wolności nigdy się nie kończy. Można odmówić pójścia do biura, ale czy to zakończy niewolnictwo? Dopóki ktoś inny płaci nam za naszą pracę, pozostajemy pod kimś. W tym przypadku byliby to klienci. Nawet największe z największych firm istnieją, ponieważ mają klientów. Więc jeśli tak to postrzegamy, są naszymi niewolnikami. To może zabrzmieć śmiesznie, ale to prawda. To po prostu zbyt bezpośredni sposób powiedzenia tego. Teraz, nie zagłębiając się w to dalej, chciałbym wrócić do tematu.
Tak więc słowo to zostało użyte po raz pierwszy w książce The Life and Times of Hugh Miller autorstwa Thomasa N. Browna (1809) . To najstarsza referencja, jaką mamy do tej pory. Również później, w książce „Ivanhoe” sir Walter Scott użył tego słowa. Wersety z książki brzmią: „ Zaoferowałem Richardowi usługi moich Wolnych Lań, a on ich odmówił — zaprowadzę ich do Hull, przejmę statek i wyruszę do Flandrii; dzięki niespokojnym czasom człowiek czynu zawsze znajdzie zatrudnienie.”
Później słowo „wolny strzelec” zostało użyte w odniesieniu do polityka, który nie miał przynależności politycznej. Więc w zasadzie byli to niezależni politycy, którzy nie chcieli pracować w żadnej organizacji politycznej. Mieli własne warunki i zasady i cenili je, nie idąc z nimi na kompromis. Odnosi się to bardzo do używania słowa freelancer w dzisiejszych czasach.
Historia freelancerów pod koniec lat 90.
Współczesny freelancer, którego znamy dzisiaj, powstał w Ameryce. To zasługa Jacka Nillesa i Franka Schiffa . Nilles ukuł termin telekomunikacja. Później Schiff ukuł inny termin „ flexiplace ”.
Nilles po raz pierwszy wpadł na pomysł telekomunikacji. W tamtych czasach, tj. w latach siedemdziesiątych, w miastach występował problem z transportem i ludziom mieszkającym na odległych terenach było całkowicie niewygodne podróżowanie do głównych miast w celu codziennej pracy. Nawet rząd był tym zaniepokojony i szukał rozwiązania tego problemu. Mówi się, że potrzeba jest matką wynalazków. Świat był zachwycony wynalezieniem telefonu przez Grahama Bella w 1876 roku. W latach siedemdziesiątych był już używany w biurach w Stanach Zjednoczonych. To właśnie uderzyło Nillesa i wpadł na pomysł, że do rozwiązania problemu można użyć telefonu. Wprowadził koncepcję pracy z domu przez telefon. Ponieważ był to czas, gdy internet jeszcze nie zadziwił świata, wielu obawiało się pracy w domu. Obawy było wiele i aby wprowadzić tę koncepcję pracy zdalnej do mas głównego nurtu, trzeba było udowodnić, że to działa. Zaczął więc eksperymentować na Uniwersytecie Kalifornijskim i udało mu się uzyskać dobre wyniki. W ten sposób mógł pozyskać fundusze z krajowej fundacji naukowej. Jak wspomniano wcześniej, nawet rząd popierał ten pomysł, ponieważ nie tylko zapewnił rozwiązanie problemu transportu, ale także mógł zmniejszyć zużycie paliw i zapewnić kontrolę rosnącego poziomu zanieczyszczenia w USA

Frank Schiff bardzo głośno mówił o zaletach pracy w domu. Martwił go głównie wzrost zużycia benzyny i innych paliw. Wspomagał propozycje Nillsa. Jako przewodniczący Komisji Rozwoju Gospodarczego dość mocno opowiadał się za koncepcją pracy zdalnej. W swoim artykule „Praca w domu może zaoszczędzić benzynę” , który ukazał się w The Washington Post, pięknie opisuje zalety pracy zdalnej. Raczej nazywa to „flexiplace” lub „elastyczne miejsce pracy”. Sposób, w jaki mówi w swoim artykule o pracy z domu, przytaczając kilka przykładów z dziedzin tak różnych, jak ekonomia i dostarczając istotnych danych statystycznych, uniemożliwia czytelnikowi przymknięcie oczu na zalety pracy zdalnej, czy też powiedzenie „niezależne”. ”. Nawet w tamtych czasach był w stanie tak prowokacyjnie przedstawić koncepcję korzystania z Internetu; to kolejna sympatyczna cecha tego artykułu. W związku z tym artykuł ten zyskał ogromną popularność w Stanach Zjednoczonych i przesunął ideę freelancingu w „światło reflektorów”, dzięki czemu wszyscy zaczęli przyglądać się jego zaletom i wadom.
Gil Gordon , ekspert ds. rekrutacji i kadr, to kolejne nazwisko, które należy tutaj wymienić. Dużo przyczynił się do propagowania telekomunikacji. To on, wraz z Jackiem Nillesem, podkreślał zalety freelancera lub pracy zdalnej z naukowego punktu widzenia. Zorganizował nawet ogólnokrajową konferencję podkreślającą zalety freelancerów. Następnie wydał własny biuletyn „Przegląd telekomunikacji” . Podczas gdy Gordon i Nilles nadal badali telekomunikację z naukowego punktu widzenia, Schiff był zajęty studiowaniem praktycznego zastosowania pracy zdalnej. On i Edward Fleming wdrażali freelancer w różnych agencjach rządowych. Dopiero dzięki tym eksperymentom wywnioskowano, że nie wszystkie prace pasują do freelancerów; jednak wielu to zrobiło.
W miarę upływu czasu korzystanie z Internetu stawało się coraz bardziej powszechne. Wcześniej uważano, że podstawową jednostką gospodarki jest współpraca, freelancer podważył to przekonanie i pokazał światu, że to jednostka wykonuje pracę, a nie łańcuch autorytetów.
Współczesny freelancer: pod koniec XX i na początku XXI wieku osoby te zaczęły łączyć się ze sobą w celu wykonania określonej pracy, a kiedy praca została wykonana, połączenia zostały rozwiązane, dzięki czemu ponownie stały się freelancerami. Ponieważ osoby te były połączone ze sobą przez Internet, narodził się nowy termin „e-lancerzy”. W pierwszych latach XXI wieku cała dziedzina internetu rozkwitała w niewyobrażalnym tempie. Teraz prawie wszyscy mieli dostęp do internetu. Łączenie się z jednostkami stało się bułką z masłem. Pierwszy rynek freelancerów powstał w 1999 roku, a dziś około 1000+ Portalu Freelancerów w sieci. W tym ogromnym świecie Truelancer odegrał znaczącą rolę, zapewniając miliony możliwości zatrudnienia powstającym talentom.
Wraz ze wzrostem liczby takich firm konkurencja na rynku rośnie wykładniczo, podobnie jak opcje dostępne dla freelancerów i klientów. Może to być kłopotliwe dla konkurencyjnych rynków, ale jest dobrodziejstwem dla klienta i freelancera. Freelancerzy mogą skorzystać z tej okazji, aby poznać najlepsze rynki – platformy, które dobrze im płacą. Klienci mogą jednocześnie szukać platform, które pobierają najmniej opłat.
Chociaż uważam, że zbyt duże nastawienie na którąkolwiek z wyżej wymienionych stron tylko pogorszy wydajność rynku. Jeśli strona płaci za dobrze, z pewnością przyciągnie dobrych freelancerów, ale klienci będą się od tego powstrzymywać. Podobnie, jeśli strona internetowa płaci zbyt nisko, może nawet zdobyć freelancerów, ale nowi klienci zawsze będą obawiać się jakości pracy. Dlatego niezbędna jest równowaga do osiągnięcia. Teraz mówi się, że krykiet jest grą pałkarza, podobnie obecnie branża freelancingu jest zdominowana przez klientów . Powodem jest to, że wielu freelancerów szuka pracy, ale mamy tylko garstkę klientów. Światowa recesja pozostawiła wielu bezrobotnych, a duża część tych bezrobotnych zwróciła się do freelancerów jako alternatywnej opcji kariery. To sprawia, że pole jest o wiele trudniejsze dla nowicjusza. 
Klienci na ogół ufają tylko doświadczonym freelancerom i nawet jeśli w jakiś sposób uda im się zdobyć projekt lub dwa, szanse na wykorzystanie pozostają wysokie. Tak więc, aby się ustabilizować, bardzo ważne jest, aby być ekspertem w swoich dziedzinach. Niektórzy klienci są naprawdę wybredni i gotowi zapłacić dobre pieniądze, pod warunkiem, że jakość wykonanej pracy jest znakomita. Aby tak się stało, konieczne jest dobre uchwycenie tematu lub tematu. Innym czynnikiem, który może w dużym stopniu wpłynąć na zarobki freelancera, jest dziedzina, w której się znajduje. Na przykład programista zarabia znacznie więcej niż autor treści. Powodem jest to, że jest już wielu autorów treści oferujących swoje usługi, ale twórcy oprogramowania są ograniczeni. Mniejsza podaż zwiększa popyt, a co za tym idzie stawki. Tak więc wyczuwanie rynku przed wskoczeniem na niego jest bardzo potrzebne.
Ale to tylko jedna strona medalu. Są ludzie, którzy zlecają pracę wyłącznie w celu znalezienia najlepszej osoby, która mogłaby to zrobić. To utrzymuje ducha freelancera przy życiu. Czuję, że ta dziedzina rozszerzyła się nie tylko na tych, którzy potrzebują pieniędzy, ale także na tych, którzy chcą więcej. Wraz z szybkim tempem czasu zmienia się cała percepcja. Freelancerzy nie chcą już dłużej pozostawać jedynie przedmiotem wyzysku. Poza tym na boisko wkroczyło wiele prawdziwych talentów. Chodzi o to, aby pracować za maksymalną liczbę dolców, jaką można uzyskać za dane zadanie. Jest wiele osób, które rzuciły pracę i zaczęły pracować jako freelancer. Myślę, że takie decyzje są w dużej mierze podyktowane przyszłym zakresem tej dziedziny.
Dzisiejsza era to epoka cyfryzacji . To pokolenie wierzy w przepisywanie nad pisaniem oraz w roboty nad ludźmi. Koncepcja pracy w domu brzmi tak lukratywnie dla każdego. Ludzie stworzyli własne małe wirtualne światy na telefonach i laptopach. Podczas podróży metrem często kontempluję tę całą przemianę, która zachodzi na naszych oczach, a mimo to prawie nie jesteśmy tego świadomi. Czyż więc nie byłoby zaskoczeniem, gdybyśmy żyli w świecie, w którym ludzie zajmują się tylko pracą online, a ręczne rzeczy wykonują roboty! Może myślę zbyt daleko. Może nie jestem. Jeszcze kilka lat temu telefony komórkowe były marzeniem, a teraz każda ręka ma telefon. Chodzi o to, że w tym superszybkim cyfrowym świecie freelancer to tylko kolejny krok w kierunku technologii.
Ponieważ coraz więcej firm zwraca się do freelancerów ze swoimi pracami, obraz przed nami wydaje się jasny. Wraz ze stale rosnącą liczbą startupów dziedzina freelancerów zmierza już ku chwalebnemu zenitowi. Co więcej, należy zapewnić, że nie okaże się to grą jednoręczną. Należy sprawdzić wyzwania, takie jak wykorzystywanie klientów, abyśmy mogli wspólnie zbudować platformę sprawiedliwą dla wszystkich. Stany Zjednoczone zrobiły mały krok w tym kierunku, nakładając na klientów obowiązek zapłaty freelancerom w ciągu 30 dni od wykonanej pracy . Mam nadzieję, że te małe, ale skuteczne zasady zostaną wprowadzone na całym świecie w ramach międzynarodowych, aby wszyscy odnieśli korzyści, a nie tylko nieliczni ludzie żyjący pod wspólną granicą.
Cóż, to była cała historia Freelancingu. Jeśli to ekscytuje, musisz dołączyć do plemienia. Aby znaleźć nowe oferty pracy kliknij tutaj.
